- Przeszkodziłam wam ? - zapytała Jessica prawie mdlejąc .
Spojrzałam na Will'a . On an mnie . Uśmiechnął się .
Położyliśmy razem Jess do łóżka . Nie zamieniliśmy już ani słowa , wyraźnie speszeni . Ktoś do niego zadzwonił.
- Halo ? - zaczął - Będę za chwilę .
- Idziesz już ? - wstaliśmy razem .
- Tak . Zadzwoniła moja .... znajoma - spojrzał na mnie bezradnie .
I wszystko jasne . Ma dziewczynę . Wejście Jessici , uratowało go przed zdradą . Zapewne cieszył się , że miał taka okazję .
- Aa - spochmurniałam , ale nie chciałam dać tego po sobie poznać .
Smutna ja ;(
30.05.2013
Prawie ...
Doprowadziłam się do porządku , choć podkowy pod oczami i ślady szarpaniny bardzo się uwydatniły .
- Hej - ujrzałam w odbiciu szyby przystojniaka .
- O , cześć - odwróciłam się .
- Spałem tu ?
- Yy , tak . Przepraszam cię , że w ogóle wciągnęłam cię w całą tą sytuację . - Usiedliśmy na kanapie.
- Dla mnie ważne jest twoje bezpieczeństwo . - zarumieniłam się .
- Co ... się z nim stało ? - zapytałam nieśmiało .
- Z kim ? Z tym facetem ? - pokiwałam głowa twierdząco - dostał parę razy . należało mu się . Nie znoszę mężczyzn , którzy krzywdzą kobiety - wziął moją rękę i dotknął poszarpań . - Nie martw się , jeszcze żyje . - zażartował .
- Dziękuję ci bardzo . Gdyby nie ty .. - urwałam - Zgwałciłby mnie . -Chłopak popatrzył prosto w moje załzawione oczy . Przysunął się do mnie i przytulił mocno .
- Już nigdy się do ciebie nie zbliży - obiecał .
Spojrzałam na niego z ciepłem . Poczułam szybkie bicie swojego serca . Nasze twarze zbliżyły się do siebie .
- Jestem - drzwi do pokoju otworzyły się . Jessica stała w nich zalana . Odskoczyłam od Will'a napięcie . Nie doszło do pocałunku . Cholera ..
- Hej - ujrzałam w odbiciu szyby przystojniaka .
- O , cześć - odwróciłam się .
- Spałem tu ?
- Yy , tak . Przepraszam cię , że w ogóle wciągnęłam cię w całą tą sytuację . - Usiedliśmy na kanapie.
- Dla mnie ważne jest twoje bezpieczeństwo . - zarumieniłam się .
- Co ... się z nim stało ? - zapytałam nieśmiało .
- Z kim ? Z tym facetem ? - pokiwałam głowa twierdząco - dostał parę razy . należało mu się . Nie znoszę mężczyzn , którzy krzywdzą kobiety - wziął moją rękę i dotknął poszarpań . - Nie martw się , jeszcze żyje . - zażartował .
- Dziękuję ci bardzo . Gdyby nie ty .. - urwałam - Zgwałciłby mnie . -Chłopak popatrzył prosto w moje załzawione oczy . Przysunął się do mnie i przytulił mocno .
- Już nigdy się do ciebie nie zbliży - obiecał .
Spojrzałam na niego z ciepłem . Poczułam szybkie bicie swojego serca . Nasze twarze zbliżyły się do siebie .
- Jestem - drzwi do pokoju otworzyły się . Jessica stała w nich zalana . Odskoczyłam od Will'a napięcie . Nie doszło do pocałunku . Cholera ..
Nie ma to jak się upic
- Nic mi nie jest . - powiedziałam leżąc w łóżku w samej koszulce i krótkich spodenkach .
- kto to był ? - Will oczekiwał odpowiedzi .
- Stary znajomy - jęknęłam z pogardą .
Potem William wyciągnął z plecaka flaszkę i napiliśmy się . Opowiedziałam mu cała ta dziwną historię , trochę majacząc .Dawno nie piłam tak dużo . Na szczęście jutro nie mam żadnej sesji , spotkania . Jest sobota .
Will z każdym kieliszkiem przybliżał się do mnie . Potem już nawet stykaliśmy się nogami i polewaliśmy kolejne kieliszki . Przy dziesiątym usnęłam jak dziecko .
ja na kanapie , kiedy tłumaczyłam się Will'owi .
Obudziłam się o godzinie 4.20 w nocy . Ku mojemu zdziwieniu Will leżał obok mnie , przykryty tą samą kołdrą . Spojrzałam szybko pod nią , ale na szczęście byłam ubrana .
Chłopak wyglądał jeszcze piękniej , gdy spał . Nie miał na sobie koszulki . Ukradkiem pamięci , wiem , że było mu gorąco i ściągnął ją .
Wlepiam tę sekretną fotkę . Mam nadzieję , że jeszcze nie raz znajdziemy się w takiej sytuacji .. ;)
- kto to był ? - Will oczekiwał odpowiedzi .
- Stary znajomy - jęknęłam z pogardą .
Potem William wyciągnął z plecaka flaszkę i napiliśmy się . Opowiedziałam mu cała ta dziwną historię , trochę majacząc .Dawno nie piłam tak dużo . Na szczęście jutro nie mam żadnej sesji , spotkania . Jest sobota .
Will z każdym kieliszkiem przybliżał się do mnie . Potem już nawet stykaliśmy się nogami i polewaliśmy kolejne kieliszki . Przy dziesiątym usnęłam jak dziecko .
ja na kanapie , kiedy tłumaczyłam się Will'owi .
Obudziłam się o godzinie 4.20 w nocy . Ku mojemu zdziwieniu Will leżał obok mnie , przykryty tą samą kołdrą . Spojrzałam szybko pod nią , ale na szczęście byłam ubrana .
Chłopak wyglądał jeszcze piękniej , gdy spał . Nie miał na sobie koszulki . Ukradkiem pamięci , wiem , że było mu gorąco i ściągnął ją .
Wlepiam tę sekretną fotkę . Mam nadzieję , że jeszcze nie raz znajdziemy się w takiej sytuacji .. ;)
Boże , zmiłuj się nade mną !
Po lekcjach wyszłam na zewnątrz , aby zaczerpnąć powietrza . Jessica poszła na lunch ze swoim nowym chłopakiem . Zostałam sama .
Sprawdzając pocztę e-mail poczułam znajomą woń perfum . Tylko skąd ją znałam ?
Obróciłam się za siebie w niepewności . Nikogo nie było . Wzruszyłam ramionami i z powrotem zajęłam dawną pozycję .
Nagle poczułam silne kucie w dłoni . Ktoś ją trzymał , wbijając w nią palce . Był to mężczyzna . Spojrzałam w jego prawie że czarne oczy i z przerażeniem zaczęłam się wyrywać . Zacisnął ręce jeszcze głośniej . Krzyknęłam , ale stłumił odgłos zamykając mi usta dłonią .
- Zostaw ! - pisnęłam .
Był to Mike Norrey . Spotkałam go na swojej drodze rok temu . Chodziliśmy ze sobą , ale poznałam innego chłopaka , i zerwałam z nim . Mścił się na mnie przez kilka dobrych tygodni .
- Przyszedłem po ciebie . Kocham cię jak za dawnych lat . Rozumiesz ? - zapytał przyciskając mnie do muru . W pobliżu szkoły nie było nikogo .
- Nie kocham cię , idioto ! - warknęłam . Pocałował mnie namiętnie . Uderzyłam go w twarz . - Jesteś wariatem !
- Pamiętasz tamtą noc ? - jego lśniące włosy zakryły moją twarz .
- To było najgorsze , co zrobiłam ! Pokochałam cię . To był ogromny błąd ! - szarpnął mnie za rękę . Znów .
- Zostaw ją , gościu ! - poczułam nagłą ulgę , wolność . Leżałam pod murem .
Mike oderwał się ode mnie dając wolną przestrzeń . Przez rozmazany obraz widziałam jak bije się z jakimś mężczyzną . Poczułam smak krwi na języku i mocne wkłucia w skórze na obydwu rękach i szyi .
- Nic ci nie jest ? - usłyszałam niewyraźnie . Rozbolała mnie głowa .
Ktoś wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju w akademiku . Załzawionymi oczami ujrzałam , swojego wybawce , Will'a.
Sprawdzając pocztę e-mail poczułam znajomą woń perfum . Tylko skąd ją znałam ?
Obróciłam się za siebie w niepewności . Nikogo nie było . Wzruszyłam ramionami i z powrotem zajęłam dawną pozycję .
Nagle poczułam silne kucie w dłoni . Ktoś ją trzymał , wbijając w nią palce . Był to mężczyzna . Spojrzałam w jego prawie że czarne oczy i z przerażeniem zaczęłam się wyrywać . Zacisnął ręce jeszcze głośniej . Krzyknęłam , ale stłumił odgłos zamykając mi usta dłonią .
- Zostaw ! - pisnęłam .
Był to Mike Norrey . Spotkałam go na swojej drodze rok temu . Chodziliśmy ze sobą , ale poznałam innego chłopaka , i zerwałam z nim . Mścił się na mnie przez kilka dobrych tygodni .
- Przyszedłem po ciebie . Kocham cię jak za dawnych lat . Rozumiesz ? - zapytał przyciskając mnie do muru . W pobliżu szkoły nie było nikogo .
- Nie kocham cię , idioto ! - warknęłam . Pocałował mnie namiętnie . Uderzyłam go w twarz . - Jesteś wariatem !
- Pamiętasz tamtą noc ? - jego lśniące włosy zakryły moją twarz .
- To było najgorsze , co zrobiłam ! Pokochałam cię . To był ogromny błąd ! - szarpnął mnie za rękę . Znów .
- Zostaw ją , gościu ! - poczułam nagłą ulgę , wolność . Leżałam pod murem .
Mike oderwał się ode mnie dając wolną przestrzeń . Przez rozmazany obraz widziałam jak bije się z jakimś mężczyzną . Poczułam smak krwi na języku i mocne wkłucia w skórze na obydwu rękach i szyi .
- Nic ci nie jest ? - usłyszałam niewyraźnie . Rozbolała mnie głowa .
Ktoś wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju w akademiku . Załzawionymi oczami ujrzałam , swojego wybawce , Will'a.
Jest piękny .
- A pamiętasz tę Laurę Montes , która rozdawała nam cukierki , żebyśmy ją lubili ? - Will zaśmiał się głosno .
- Chyba coś kojarzę - Zabrał mnie na spacer , zaraz po tym , jak zawaliłam sesję .
Był cudowny , wyrozumiały i współczujący . Pocieszał mnie . Mówił , że będę świetną modelką i będzie chodził ze swoją rodziną na moje pokazy mody .
Kiedy wypowiedział to zdanie poczułam ukłucie w sercu . Czyżby sugerował , że ma jakąś dziewczynę ? Może planuje już z nią życie ? Nie mogłam wytrzymać . Muszę go o to spytać .
- Wiesz , widujemy się już jakiś czas . Do tej pory rozmawialiśmy o dzieciństwie , o tym co było . A chciałabym wiedzieć co dzieje się teraz .
- Teraz ? No cóż . Będę mieszkał w akademiku na tamtej ulicy . - wskazał w stronę drogi , prowadzącej do wybudowanego z czerwonej cegły gmachu . Kompletnie straciłam głowę i wycofałam wcześniejsze pytanie .
- Będziesz tam chodził ? - zdziwiłam się i zarazem ucieszyłam .
- Zgadza się .
- Ja też . Zapisałam się kilka dni temu .
Popatrzyliśmy się na siebie znacząco . Czyżby wiedział , że BARDZO GO LUBIĘ ?
A , no i zdjęcie oczywiście . Pokazał mi je na telefonie . Jest .... piękny .;*
- Chyba coś kojarzę - Zabrał mnie na spacer , zaraz po tym , jak zawaliłam sesję .
Był cudowny , wyrozumiały i współczujący . Pocieszał mnie . Mówił , że będę świetną modelką i będzie chodził ze swoją rodziną na moje pokazy mody .
Kiedy wypowiedział to zdanie poczułam ukłucie w sercu . Czyżby sugerował , że ma jakąś dziewczynę ? Może planuje już z nią życie ? Nie mogłam wytrzymać . Muszę go o to spytać .
- Wiesz , widujemy się już jakiś czas . Do tej pory rozmawialiśmy o dzieciństwie , o tym co było . A chciałabym wiedzieć co dzieje się teraz .
- Teraz ? No cóż . Będę mieszkał w akademiku na tamtej ulicy . - wskazał w stronę drogi , prowadzącej do wybudowanego z czerwonej cegły gmachu . Kompletnie straciłam głowę i wycofałam wcześniejsze pytanie .
- Będziesz tam chodził ? - zdziwiłam się i zarazem ucieszyłam .
- Zgadza się .
- Ja też . Zapisałam się kilka dni temu .
Popatrzyliśmy się na siebie znacząco . Czyżby wiedział , że BARDZO GO LUBIĘ ?
A , no i zdjęcie oczywiście . Pokazał mi je na telefonie . Jest .... piękny .;*
Tres bien
Niestety , pierwsza sesja wyszła cienko . Jakiś francuski fotograf , którego nazwisko usłyszałam pierwszy raz w życiu ( i zapewne nie umiałabym go powtórzyć ) powiedział :
Vous n'êtes pas spécifier le modèle réel. Vous devez faire preuve expressions faciales quotidiennes!
Znaczy to ; Nie jesteś wzorem prawdziwej modelki . Powinnaś ćwiczyć codziennie mimikę twarzy .
Totalnie zbiło mnie to z tropu . To prawda . Bardzo się stresowałam , ale mimika twarzy ?!
Dla otuchy dorzucam kilka zdjęc , które fotograf ocenił na Tres bien !
P.S
Zaprzyjaźniłam się z Will'em . Ten chłopak ma coś w sobie ! :)
Vous n'êtes pas spécifier le modèle réel. Vous devez faire preuve expressions faciales quotidiennes!
Znaczy to ; Nie jesteś wzorem prawdziwej modelki . Powinnaś ćwiczyć codziennie mimikę twarzy .
Totalnie zbiło mnie to z tropu . To prawda . Bardzo się stresowałam , ale mimika twarzy ?!
Dla otuchy dorzucam kilka zdjęc , które fotograf ocenił na Tres bien !
P.S
Zaprzyjaźniłam się z Will'em . Ten chłopak ma coś w sobie ! :)
21.05.2013
Ufam mu
Pierwszy dzień w akademiku przebiegł katastroficznie . Nauczyciele - beznadziejni . Stołówka - miałam wrażenie , że dostałam krowie łajno na talerzu . No ale czego się nie robi dla spełnienia marzeń ? W dodatku cały czas myślałam nie o jutrzejszej sesji , tylko o kim ? O Will'u Harrisie . Czyżbym .. ? Nie , to nie możliwe . Muszę skupić się by na zdjęciach wyjść dobrze .
Wracając do Will'a . Cała ta historia jest trochę mało wiarygodna . Spotkanie po dziesięciu latach , nie należy do sytuacji codziennych . Wczoraj siedziałam z nim do późna , siedzieliśmy na schodach , przed akademikiem . Był szczery , błyskotliwy , dobrze wychowany - jak za dawnych lat . Z tego co mówił jego ojciec też się nie zmienił . Znów zaczęłam mu ufać , poczułam , że to ten sam Will , który był moim najlepszym przyjacielem .
Kiedy zaczęliśmy rozmawiać o dzieciństwie , przypomniałam sobie , że lubił robić mi zdjęcia . Poszłam więc z nim do domu , gdzie miał stare albumy . Zrobiłam kilka ujęć telefonem , aby pokazać wam , jak dobrze się ze sobą bawiliśmy ;)
Wracając do Will'a . Cała ta historia jest trochę mało wiarygodna . Spotkanie po dziesięciu latach , nie należy do sytuacji codziennych . Wczoraj siedziałam z nim do późna , siedzieliśmy na schodach , przed akademikiem . Był szczery , błyskotliwy , dobrze wychowany - jak za dawnych lat . Z tego co mówił jego ojciec też się nie zmienił . Znów zaczęłam mu ufać , poczułam , że to ten sam Will , który był moim najlepszym przyjacielem .
Kiedy zaczęliśmy rozmawiać o dzieciństwie , przypomniałam sobie , że lubił robić mi zdjęcia . Poszłam więc z nim do domu , gdzie miał stare albumy . Zrobiłam kilka ujęć telefonem , aby pokazać wam , jak dobrze się ze sobą bawiliśmy ;)
20.05.2013
Stary - nowy przyjaciel
Już po spotkaniu . Spóźniłam się tylko pięć minut . Gdy menadżerka zobaczyła w mojej ręce urwaną szpilkę , zaśmiała się . No cóż . Nie ma to jak pierwsze dobre wrażenie . Spotkanie ... ja bym tego tak nie nazwała . Menadżerka , prosta kobieta o dużym biuście dała mi kartę z datami sesji . I na tym koniec . A nie , przepraszam . Zamieniłyśmy jeszcze dwa zdania bo GDZIEŚ SIĘ ŚPIESZYŁA . O mało co nie podbiegłam do niej , każąc odkupić moje zepsute buty . Ja jedna mam tu trochę kultury . Kiedy spotkanie się skończyło zmierzałam do akademiku . Jednak miałam na tyle szczęscia , że równo ze mną wyszedł odnaleziony przyjaciel - William .
- O , właśnie chciałem iść za tobą do akademiku .- powiedział , skręcając w moją stronę . Tak się składało , że opowiedziałam mu dużo o sobie .
- Też chciałem z tobą porozmawiać .
- Nie mówiłaś , że będziesz się tutaj szkolic .
- Nie mówiłeś , że będziesz tu pracował jako fotograf . - zarzuciłam przynętę . Kiedy w pośpiechu dotarliśmy na miejsce , był zawołany do sali -" Pan William Harris staż fotograficzny "
- Najwyraźniej bardzo mało o sobie wiemy . - dodał , jakby w smutku. - To trochę dziwne , że znów się spotkalismy . Ale może to jakiś znak ? Może jesteśmy sobie przeznaczeni ? - palnął . Spojrzałam na niego niepewna - To znaczy nie w tym sensie . Chodzi o przyjaźń .
- Masz rację . - odpowiedziałam , chociaż ten chłopak budził we mnie wiele emocji . Może nie potrzebnie tak na niego spojrzałam ? Zaraz , zaraz . Czyżbym coś sugerowała ?
Dla poprawienia humoru wklejam swoją sweet - fotkę ;)
- O , właśnie chciałem iść za tobą do akademiku .- powiedział , skręcając w moją stronę . Tak się składało , że opowiedziałam mu dużo o sobie .
- Też chciałem z tobą porozmawiać .
- Nie mówiłaś , że będziesz się tutaj szkolic .
- Nie mówiłeś , że będziesz tu pracował jako fotograf . - zarzuciłam przynętę . Kiedy w pośpiechu dotarliśmy na miejsce , był zawołany do sali -" Pan William Harris staż fotograficzny "
- Najwyraźniej bardzo mało o sobie wiemy . - dodał , jakby w smutku. - To trochę dziwne , że znów się spotkalismy . Ale może to jakiś znak ? Może jesteśmy sobie przeznaczeni ? - palnął . Spojrzałam na niego niepewna - To znaczy nie w tym sensie . Chodzi o przyjaźń .
- Masz rację . - odpowiedziałam , chociaż ten chłopak budził we mnie wiele emocji . Może nie potrzebnie tak na niego spojrzałam ? Zaraz , zaraz . Czyżbym coś sugerowała ?
Dla poprawienia humoru wklejam swoją sweet - fotkę ;)
19.05.2013
Dwa zbiegi okoliczności i bieg na wagę złota ;)
Przed spotkaniem z nową menadżerką wstąpiłam na mała kawę . Popijając ja małymi łykami pisałam esemesa do Mackenzie . Wysłałam zdjęcie Jessici , opisałam spotkanie z dyrektorem i dzisiejszy poranny telefon z siedziby . Do kawiarni weszło kilka osób . Spojrzałam przelotnie na tłum . Zaraz , zaraz .... Nie , nie myliłam się ! Wraz z gromadą ludzi do kasy podszedł chłopak , na którego niezdarnie wylałam colę . Wyglądał dziś znacznie lepiej . Ogolił się . Bez wahania podeszłam do niego .
- Kogo ja widzę .. - zaczęłam .
- O ! Tak właśnie myślałem , że się spotkamy . - uśmiech zagościł na jego pięknej twarzy .
- Dosiądziesz się ? - zapytałam wskazując na stolik .
Zgodził się . Tak znów zaczęliśmy gadać i gadać .na jaw wyszły nowe historie , które opowiadaliśmy sobie nawzajem . Był mi coraz bliższy , chociaż miałam przeczucie , że znam go bardzo dobrze . Nagle coś obiło mi się o uszy ..
- Twoje imię kojarzy mi się z bohaterką pewniej książki . Nazywała się Somalia .Wtedy twoje brzmiałoby Somali lub Somalison . . Nie wiem , dlaczego tak jest .. - wypił łyk zamówionego ponczu .
- Zaraz .. co powiedziałeś ? - położyłam na stół dotąd uniesioną filiżankę kawy .
- Przepraszam , uraziłem cię ? - zaniepokoił się .
- Nie , tylko przypomniała mi się pewna rzecz z dzieciństwa . Kolega mnie tak nazywał . Nigdy .. tego nie lubiłam . - spochmurniałam .
Dawno temu , przyjaźniłam się z takim chłopcem . Był w moim wieku . Bardzo go lubiłam , nawet ... chyba bardziej niż mi się wydawało . Wymyślił tę ksywę i nazywał mnie tak do końca naszej znajomości . Kiedy mieliśmy ... tak - osiem lat - wyjechał . Jak mu było ... W.. Wolter ? Nie ... BOŻE . On nazywał się ... Spojrzałam w lśniące oczy siedzącego naprzeciwko chłopaka . Wcześniej nie zauważyła tego znajomego błysku ..
- Mówiłeś , że mieszkałeś w Waszyngtonie ? - rzuciłam . Nie chciałam zaczynać pochopnie .
- Taak .. - spojrzał na mnie wyczekująco .
- Jesteś William Harris ? - wybuchnęłam , ale zachowałam resztkę godności się wstając od stołu . Byłam zszokowana . A Will patrzył na mnie , jakbym była aniołem . Chyba mnie nie pamiętał . - Ja jestem Ali ..
- Wiem , jak się nazywasz. - przerwał .
- Nie rozumiesz ? Jestem Ali Moore .
Zamilkł .
- Teraz rozumiem , skąd znam ten piękny uśmiech ! - klasnął w dłonie .
- Tak długo się nie widzieliśmy . Trudno uwierzyć , że znowu skierowano nas na ta samą drogę . - Spojrzałam na zegarek . - O matko , jestem spóźniona ! - wstałam od stołu . Will też spojrzał na zegarek .
- Też się zasiedziałem ... - był spanikowany .
- jestem umówiony w C.C.M ( czyt . Si . Si . Em )- powiedzieliśmy jednocześnie .
Byłam zbyt zdyszana , żeby zapytać , co ma na myśli . Jest modelem ?Postanowiłam , że później dowiem sie o co chodzi . Teraz muszę dobiec na czas ! Mam cztery minuty do rozpoczęcia spotkania z menadżerką i dyrektorką C . M . !
P.S Powinnam się zgłosić do konkursu profesjonalnego biegania w szpilkach !
- Kogo ja widzę .. - zaczęłam .
- O ! Tak właśnie myślałem , że się spotkamy . - uśmiech zagościł na jego pięknej twarzy .
- Dosiądziesz się ? - zapytałam wskazując na stolik .
Zgodził się . Tak znów zaczęliśmy gadać i gadać .na jaw wyszły nowe historie , które opowiadaliśmy sobie nawzajem . Był mi coraz bliższy , chociaż miałam przeczucie , że znam go bardzo dobrze . Nagle coś obiło mi się o uszy ..
- Twoje imię kojarzy mi się z bohaterką pewniej książki . Nazywała się Somalia .Wtedy twoje brzmiałoby Somali lub Somalison . . Nie wiem , dlaczego tak jest .. - wypił łyk zamówionego ponczu .
- Zaraz .. co powiedziałeś ? - położyłam na stół dotąd uniesioną filiżankę kawy .
- Przepraszam , uraziłem cię ? - zaniepokoił się .
- Nie , tylko przypomniała mi się pewna rzecz z dzieciństwa . Kolega mnie tak nazywał . Nigdy .. tego nie lubiłam . - spochmurniałam .
Dawno temu , przyjaźniłam się z takim chłopcem . Był w moim wieku . Bardzo go lubiłam , nawet ... chyba bardziej niż mi się wydawało . Wymyślił tę ksywę i nazywał mnie tak do końca naszej znajomości . Kiedy mieliśmy ... tak - osiem lat - wyjechał . Jak mu było ... W.. Wolter ? Nie ... BOŻE . On nazywał się ... Spojrzałam w lśniące oczy siedzącego naprzeciwko chłopaka . Wcześniej nie zauważyła tego znajomego błysku ..
- Mówiłeś , że mieszkałeś w Waszyngtonie ? - rzuciłam . Nie chciałam zaczynać pochopnie .
- Taak .. - spojrzał na mnie wyczekująco .
- Jesteś William Harris ? - wybuchnęłam , ale zachowałam resztkę godności się wstając od stołu . Byłam zszokowana . A Will patrzył na mnie , jakbym była aniołem . Chyba mnie nie pamiętał . - Ja jestem Ali ..
- Wiem , jak się nazywasz. - przerwał .
- Nie rozumiesz ? Jestem Ali Moore .
Zamilkł .
- Teraz rozumiem , skąd znam ten piękny uśmiech ! - klasnął w dłonie .
- Tak długo się nie widzieliśmy . Trudno uwierzyć , że znowu skierowano nas na ta samą drogę . - Spojrzałam na zegarek . - O matko , jestem spóźniona ! - wstałam od stołu . Will też spojrzał na zegarek .
- Też się zasiedziałem ... - był spanikowany .
- jestem umówiony w C.C.M ( czyt . Si . Si . Em )- powiedzieliśmy jednocześnie .
Byłam zbyt zdyszana , żeby zapytać , co ma na myśli . Jest modelem ?Postanowiłam , że później dowiem sie o co chodzi . Teraz muszę dobiec na czas ! Mam cztery minuty do rozpoczęcia spotkania z menadżerką i dyrektorką C . M . !
P.S Powinnam się zgłosić do konkursu profesjonalnego biegania w szpilkach !
Skarbie , wiem o tobie wszystko ...
- Witam . Su sekretarka Catwak Models . Proszę poczekać ... - UH !
Nie cierpię , kiedy każą pi czekać ! Za co im tyle płacą ?! Teraz
naprawdę się zdenerwowałam . Dzwoniłam właśnie pod numer , który
dostałam do dyrektora - łączę ... - sekretarka odezwała się ostatni raz .
- Dzień dobry . Przepraszam , że musiałaś czekać . Nazywam się Ella Mcblank . . Jestem twoją nową menadżerką . Nie mam dożo czasu , za co z góry sorry - O , myślałam , że będzie bardziej zgorzkniała i stara . PO głosie wiem , że jest koło trzydziestki ..
- Nie szkodzi . Kiedy się widzimy ?
- Czy możesz przyjść do C. C . A. ( skrót od Centrum Catwalk Modeles , gdyż jest to duży hotel dla modelek , połączony z salą wybiegową i wieloma garderobami . To miejsce idealne dla modelek) dziś o 16 ? - zapytała .
- Pewnie , nie ma problemu . Mam czas wolny .
- Jakbym nie wiedziała . Skarbie , wiem o tobie wszystko . - Zakończyła tajemniczo .
Może nie będzie tak źle ? Dorzucam fotkę mojego urodzinowego iphona , na pamiątkę pierwszego telefonu z Catwalk Modeles :P
- Dzień dobry . Przepraszam , że musiałaś czekać . Nazywam się Ella Mcblank . . Jestem twoją nową menadżerką . Nie mam dożo czasu , za co z góry sorry - O , myślałam , że będzie bardziej zgorzkniała i stara . PO głosie wiem , że jest koło trzydziestki ..
- Nie szkodzi . Kiedy się widzimy ?
- Czy możesz przyjść do C. C . A. ( skrót od Centrum Catwalk Modeles , gdyż jest to duży hotel dla modelek , połączony z salą wybiegową i wieloma garderobami . To miejsce idealne dla modelek) dziś o 16 ? - zapytała .
- Pewnie , nie ma problemu . Mam czas wolny .
- Jakbym nie wiedziała . Skarbie , wiem o tobie wszystko . - Zakończyła tajemniczo .
Może nie będzie tak źle ? Dorzucam fotkę mojego urodzinowego iphona , na pamiątkę pierwszego telefonu z Catwalk Modeles :P
18.05.2013
Jessica Simson
- Myślę , że wszystkie formalności mamy już za sobą - oznajmił dyrektor , pan Jack Wilden ukazując swoje śnieżnobiałe zęby . - Twój manager zadzwonił do mnie , tłumacząc , że to pilne , byś się dostała . Twoja koleżanka będzie dzieliła z tobą pokój . Zajęcia będziecie mogły sobie wybrać dobrowolnie . Chodzi o języki . Rozumiem , że cały wolny czas będziesz spędzała w Catwalk Modeles , więc nie namawiam cię na zajęcia pozalekcyjne . - zakończył.
Na myśl nasunęły mi się dwa pytania . Bez wahania zapytałam o nie .
- Mam swojego menadżera ?
- Owszem . Niestety nie wiem nic więcej . Wszystkiego dowiesz się dzwoniąc pod ten numer - przysunął mi karteczkę z numerem telefonu - Twój menadżer prosił o dostarczenie ci tego i zadzwonienie jutro rano .
- Dobrze . Mam jeszcze jedno pytanie . Chodzi o ... moją koleżankę - popatrzyłam na pana Wildena , mrużąc oczy w niepewności .
- Aaa , tak . Jak pewnie wiesz do siedziby modelek miały dostać się dwie dziewczyny . Dziś rano zgłosiła się do nas licealistka w twoim wieku . Tyle mi wiadomo. - Wstał prosząc mnie do wyjścia . - Bardzo przepraszam cię za ten pośpiech , ale jestem umówiony . Gdybyś miała jakieś pytania , jutro jestem do twojej dyspozycji .
- Dziękuję bardzo , że w ogóle znalazł pan czas . - Podziękowałam mu na do widzenia . Pomachał mi lekko i ruszył w przeciwną stronę korytarza . Na samym początku spotkania dał mi kartę ucznia . Był na nim rozpis każdego dnia , numer pokoju , w którym zamieszkam i rozkład działania stołówki . Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam do swojego nowego pokoju z numerem , jaki pisało na karcie , 102 .
Kiedy już pozbierałam wszystkie myśli byłam gotowa na wejście do pokoju . Uff .. Jeszcze ostatnie nałożenie błyszczyka ... i jestem gotowa . Wchodzę .
Pokój był mały , ale dość przestronny . Jedna połowa była zapełniona rzeczami .
- O , witam . - postura pięknej kobiety stała naprzeciwko mnie . Poczułam dreszcze .
- Cześć - odpowiedziałam i podałam rękę .
- Jestem Jessica Simson . Będziemy razem szkolić się w Catwalk Modeles . Jestem z Hollywood .
- Tak , wiem . Ja jestem Alison , Alison Moore . - byłam lekko speszona . Jessica natomiast tryskała radością .
Zaczęłam się rozpakowywać , przy okazji poznałam Jessicę dużo głębiej . Miałyśmy wiele wspólnych ulubionych projektantów , aktorów i reżyserów . Naszym głównym tematem okazały się psy rasy Cocker Spaniel , którego obie miałyśmy w swoich domach . Jess , bo tak kazała się nazywać , była bardzo mądra , zabawna i ubrana pięknie , bardzo elegancko .
Kiedy rozpakowałam wszystkie rzeczy , zaprosiła mnie na lody do centrum . Opowiadała , że była tu już kiedyś i zna okolicę . Nie odmówiłam . Właściwie poznanie miasta bardzo by mi się przydało , ponieważ nie tylko chciałam zostać w siedzibie modelek jak najdłużej , ale i też zostać tą jedyną , niepowtarzalną gwiazdą , którą pozna całe to miasto . Idę się rozejrzeć , najlepiej za jakimś nowym chłopakiem ;) Teraz by się przydał ;)
Dorzucam zdjęcie Jessici , podczas wypadu do centrum ;)
17.05.2013
Przystojnych tu mają dyrektórów
Lot zleciał niesamowicie szybko . Całą trasę patrzyłam w obłoki . Wyglądały jak piana osadzona w przestrzeni .
- Wszystkich pasażerów prosimy o spokojne wyjście z samolotu - oznajmiła stewardessa przez megafon .
Jak stewardessa powiedziała , tak wszyscy zrobili . Stałam teraz , całkiem sama , w punkcie wyjścia z przeciągu samolotowego , gdyż wszyscy już się rozeszli . Wyciągnęłam z torby kartę z adresem akademiku i Catwalk Modeles .
Muszę namówić rodziców na własny samochód - pomyślałam i ruszyłam po taksówkę .
Półtorej godziny później byłam już na podjeździe do akademiku . Dałam taksówkarzowi wszystkie banknoty , jakie miałam w portfelu . Jeśli nie znajdę gdzieś w pobliżu bankomatu , umrę z głodu . Byłam strasznie nienajedzona . Rano zamieszanie z powodu mojego wyjazdu cały dom stanął na głowie .
Ogromny , wykonany z brązowej cegły budynek robił duże wrażenie . Dorzucam fotkę , troszkę niewyraźną . Spowodowało to wyczerpanie baterii .
Uchwyciłam gromadę uczniów , ubranych w takie same stroje . Wyglądali słodko ;)Dochodziła 15.30 . Byłam umówiona na 16.00 . Słońce grzało niemiłosiernie . Weszłam więc do akademiku , aby poczekać na korytarzu . Znalazłam gabinet dyrektora i usiadłam na krześle w poczekalni . Przejrzałam Tweetera . często myślałam ostatnio o Will'u . Czyżbym tęskniła za jego poczuciem humoru i nienagannym zaczesie włosów ? Nagle usłyszałam czyjś głos .
- O , panna Moore . Jest panna wcześniej ! To świetnie się składa . Zapraszam . - ukazał mi się ciemnowłosy mężczyzna , w eleganckim garniturze . Bardzo przystojny ... Jego dwudniowy zarost był bardzo starannie przycięty . Patrzył na mnie ciepłymi , zielonymi oczami . Dodały mi otuchy .
- Oczywiście - dodałam zdezorientowana i ruszyłam do gabinetu .
Czas na mnie .:)
- Obiecaj , że będziesz pisała i dzwoniła - Dave pogroziła mi palcem .
- Oczywiście , że tak ! - odpowiedziałam .
- Czy masz wszytko ? Kartę kredytową ? Bilet ? - ubezpieczała się mama .
- Tak . Wszytko w bocznej kieszeni - wskazałam na swoją brązową torbę od Armaniego .
Właśnie pakowałam wszystkie swoje bagaże do auta taty , który odwiezie mnie na lotnisko . Mama , Dave i Mackenzie stały obok mnie zadając zbędne pytania . Wkrótce wszystko było gotowe , pożegnanie jakże ciężkie . Ale wyjechaliśmy ! To w drogę ! No i oczywiście dwa zdjęcia na pamiątkę - przed samym wyjazdem , i w trakcie pakowania ;PP
- Oczywiście , że tak ! - odpowiedziałam .
- Czy masz wszytko ? Kartę kredytową ? Bilet ? - ubezpieczała się mama .
- Tak . Wszytko w bocznej kieszeni - wskazałam na swoją brązową torbę od Armaniego .
Właśnie pakowałam wszystkie swoje bagaże do auta taty , który odwiezie mnie na lotnisko . Mama , Dave i Mackenzie stały obok mnie zadając zbędne pytania . Wkrótce wszystko było gotowe , pożegnanie jakże ciężkie . Ale wyjechaliśmy ! To w drogę ! No i oczywiście dwa zdjęcia na pamiątkę - przed samym wyjazdem , i w trakcie pakowania ;PP
Za i przeciw
- Wyjazd jest już jutro ?! - Mackenzie była zdenerwowana . Postanowiłam powiedzieć jej pierwszej .
- Chciałam powiedzieć ci wcześniej . Właściwie .. - położyłam rękę na czole - od razu , jak się dowiedziałam . Ale coś mnie blokowało .. - siedziałyśmy razem w moim pokoju . Zaprosiłam Mackenzie , aby wszystko się wytłumaczyć .
- Nie jestem zachwycona . Ale cieszę się , że możesz robić to co kochasz .Musisz mi tylko obiecać , że będziesz dzwoniła codziennie !
- Obiecuje - przyrzekłam , wtulając się w jej delikatne ciało . Pachniała miętą .
Poszłyśmy razem do kuchni , gdzie siedzieli moi rodzice . Tradycyjnie - tata przy komputerze , a mama przy stole poprawiała sprawdziany . (W sumie to dobry moment , żebym wspomniała o rodzicach coś więcej )
Mama Grace , uczy w szkole języka angielskiego .Tata Thomas natomiast jest architektem . Od narodzin , moich i Dafne , mieszkamy w Kalifornii . Dokładnie w tym pięknym apartamencie . Dorzucam zdjęcie ;)
Teraz albo nigdy . Zaczęłam i od razu mówię , że nie będę opisywać całej tej długiej dyskusji . Rodzice mieli naprawdę dużo do powiedzenia . A szkoła , a rodzina , a pomysł na dalsze życie , na studia ? Starałam się załagodzić ich poglądy i przekonywałam , że to najlepsze co mi się przytrafiło . Potem zarysowałam im całokształt sytuacji . Przecież wiedzieli , że jeśli wygram casting będzie się to wiązało z wyjazdem .
Poza tym jestem już pełnoletnia . Zaangażowałam się i nie zamierzam rezygnować z szansy . - pomyślałam .
Jednak rodzice po raz kolejny udowodnili jak mnie kochają i jakim zaufaniem mnie darzą . Zgodzili się .
Miałam szczerą nadzieję , że pobyt w siedzibie modelek otworzy mi kolejne drzwi . Drzwi do sławy . Chciałam powiązać z modelingiem swoją przyszłość . Tak . Taki właśnie był mój plan !
16.05.2013
Lunch pełen emocji
- Więc przyjechałeś tu z ojcem . Na stałe ? - zapytałam .
Razem z , jak się okazało Will'em , przenieśliśmy się do innej kawiarni Costa Coffe , gdzie zamówiliśmy koktajl z guawy i drugie danie w postaci zawijanego kotleta z serem .
- Nie dokładnie . Jestem w trasie do Waszyngtonu . To moje miasto rodzinne . Mieszkałem tu pierwsze osiem lat życia . - odpowiedział .
Bardzo mi się podobał . Miał ciemne , gęste włosy i jednodniowy zarost . Ciemne oczy sprawiały , że wyglądał jak Latynos . Był wyższy ode mnie o jakieś pięć centymetrów .Na szczęście miał ze sobą bagaż , więc przebrał zalana colą odzież . Odziany teraz w jasnoniebieską koszulę i szare jeansy przyprawiał mnie o dreszcze . Jeszcze ten kolczyk ... dodawał mu męskości .
- Ja mieszkam tu od zawsze . Kocham Kalifornię . Wracając ... ja też wybieram się do Waszyngtonu . Konkretnie za dwa dni . - dodałam biorąc łyk koktajlu .
- Wiesz , przypominasz mi kogoś . - wpatrywał się we mnie . Na pewno zauważył , jak się zarumieniłam .
- Serio ?
- Może tylko mi się wydaje . - zaczął jeść .
- Będziesz tam mieszkał ? - zagadnęłam . Pożywienie z naszych talerzy , szybko znikało , a ja chciałam poznać go jak najlepiej . Wydawał mi się wyjątkowy .
- Ojciec mówił mi , że dostał stałą pracę . Więc raczej tak - wytarł usta chusteczką .
- Ja wybieram się tam dlatego , że wczoraj dostałam do podpisania kontrakt .. - zacięłam się . Czy za bardzo się chwalę ?
- Jaki ? - Will wydawał się zainteresowany .
- Będę szkolić .. na modelkę .
- Chcesz nią zostać ? - wziął kolejny gryz kotleta .
- Marzyłam o tym od zawsze . - przyznałam .
- Ciężko mi się przyznać , ale kiedy byłem mały , bawiłem się w top modela . To była ulubiona zabawa mojej przyjaciółki .- uśmiechnął się .
- Też ... zawsze się w to bawiłam . - poprawiłam lekko opadające włosy . Lewy but na obcasie zaczął mnie obcierać . Jak pech to pech .
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę . Aż dziw , że łączyło nas tyle wspólnych tematów . William był bardzo rozmowny . Wkrótce nasz lunch dobiegł końca .
- Miło było cię poznać . - powiedziałam z ogromną satysfakcją . Naprawdę cieszyłam się , że spędziłam z nim czas .
- Może będzie nam dane jeszcze kiedyś się spotkać ? - zapytał odchodząc .
- Liczę na to ! - powiedziałam i straciłam go z oczu .
Wtopa w kawiarni Bee
Uh ! Od razu lepiej ! Po tej kawie znów nabrałam sił . Kocham tę kawiarnię Bee . Siedziałam sama przy okrągłym stoliku , naprzeciwko stoiska z ciastkami . Od razu nabrałam ochoty na jakąś słodycz . Najlepiej z bita śmietaną . Ale nie .. nie mogę .. Przez tyle lat pracy i wyczekiwań na szansę kształcenia umiejętności w Catwalk Model nie powinnam przybrać na wadze . Musze to sobie jakoś zrekompensować , zając ręce i umysł czymś innym . Wiem ! Wstałam i zamówiłam sobie colę , oczywiście niskokaloryczną . Odbierając ją z rąk sprzedawczyni poczułam buzowanie w kieszeni . Mój telefon wydał sygnał , że mam nową wiadomość od Mackenzie . Napisała : ,, O.o ! Wielkie ciacho na horyzoncie ! Przytrzymam go dla ciebie . Tylko się spiesz . Wygląda na to , że jest zainteresowany nową znajomością ! ;D ''
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech . Mackenzie jak zawsze była dla mnie wsparciem . Ale nie powiedziałam jej jeszcze , że wyjeżdżam . Zastanowiłam się biorąc łyk coli . Ruszyłam w stronę stolika odpisując przyjaciółce : Niestety , mam już inne plany . Wszystkiego się dowiesz , gdy się zobaczymy ;)
Nagle przyszło kolejne powiadomienie , że ktoś dodał na Tweeterze opis ,, Pidżama party u Glaydys ! Zapraszamy wszystkie licealistki !
Byłam nieco zdezorientowana . Cały czas patrzyłam w ekran telefonu . Aż tu nagle .....
- Uważaj ! - wyższy nieco chłopak stał tuż przede mną . Jego koszulka , cała mokra od coli , przykleiła się do muskularnego ciała . Czerwona puszka leżała na drewnianej podłodze , sącząc ostatnie krople zawartości . O BOŻE ! Ale wtopa . Wszystkie oczy w kawiarni skierowały się na mnie .
- Boże , tak mi przykro - wydukałam wyciągając z torebki chusteczki . Miałam zamiar wytrzeć chłopaka , ale zbyt speszyła się sytuacją . Czekałam na jego ruch .
Niewiarygodne ! Uśmiechną się !
- Nie szkodzi . - dodał .- Powinnaś tylko patrzeć pod nogi .
- Wiem , ja .. - chciałam jeszcze raz go przeprosić , ale przerwał mi ..
- Może zrekompensowałabyś mi to wspólnym lunchem ? - zaproponował .
Zamurowało mnie . Myślałam , że jego interakcja będzie zupełnie inna .
- Chętnie . - odpowiedziałam półgłosem . Spojrzałam jeszcze raz ma jego mokre ciało . - Ja stawiam .
Pamiatkowe fotki ;)
Impreza trwała do białego rana . Głośna muzyka i lodowate Martini poprzewracały mi w głowie . Jest godzina 10.46 . Właśnie się obudziłam, byłam w swoim pokoju . Przetarłam zsiniałe oczy , tym samym jeszcze bardziej rozmazując makijaż .Pokój był zamknięty , rolety zasunięte . Panowała ciemność .
Kiedy ogarnęłam się do stanu zwanego przeze mnie ., OK '' , odważyłam się wyjść do ludzi . W drodze do kuchni nadepnęłam na pare sztuk chipsów .
-Jest tu kto ? - zawołałam . Niestety na darmo , mieszkanie było puste .
Szybko ubrałam sukienkę od Channel , kupioną jeszcze na jesiennej wyprzedaży . Zadzwoniłam po taksówkę i w mgnieniu oka byłam już w miejskiej galerii . Wzięłam ze sobą aparat fotograficzny , którym wczoraj robiłam zdjęcia . Mijając parę sklepów , weszłam do Zoom'a - centrum technologii i wywołałam parę zdjęć . Tradycyjnie przypnę je sobie na ścianie . Oto kilka z nich ;) A teraz idę na dużą latte ! ;P
Kiedy ogarnęłam się do stanu zwanego przeze mnie ., OK '' , odważyłam się wyjść do ludzi . W drodze do kuchni nadepnęłam na pare sztuk chipsów .
-Jest tu kto ? - zawołałam . Niestety na darmo , mieszkanie było puste .
Szybko ubrałam sukienkę od Channel , kupioną jeszcze na jesiennej wyprzedaży . Zadzwoniłam po taksówkę i w mgnieniu oka byłam już w miejskiej galerii . Wzięłam ze sobą aparat fotograficzny , którym wczoraj robiłam zdjęcia . Mijając parę sklepów , weszłam do Zoom'a - centrum technologii i wywołałam parę zdjęć . Tradycyjnie przypnę je sobie na ścianie . Oto kilka z nich ;) A teraz idę na dużą latte ! ;P
15.05.2013
Zwyciężczyni godna imprezy !
Drogi Pamiętniku .. Zaczynam ;)
- Gratuluję panno Moore . Wynik był jednogłośny . Zajmie pani miejsce w akademiku w Waszyngtonie - wypowiedział werdykt siwowłosy mężczyzna siedzący w radzie jury .
Serce podeszło mi do gardła . Byłam niesamowicie zdenerwowana , aż dziw , że udało mi się rano wstać z łóżka . Zaraz wam opowiem , jak to ze mną było . Wracając do przesłuchania ...
- Będzie się tam panna uczyła , jednocześnie będzie blisko siedziby modelek Catwalk Models . Akademik zostanie opłacony przez zgromadzenie . Na dzisiaj to już wszystko . Zobaczymy się w Waszyngtonie za trzy dni .
- Za trzy dni ? - wyjąkałam . Nie spodziewałam się , że wyjazd będzie aż tak pośpieszny . No cóż . Skinęłam lekko głową i wyszłam z sali w miejskim Domie Kultury . No to od początku ..
Nazywam się Alison , dla znajomych Ali . Mam dzisiaj 18 - ste urodziny i właśnie sprawiłam sobie najwspanialszy prezent pod słońcem ! Dziś w naszym mieście ,odbyło się przesłuchanie , które umożliwi dwóm dziewczynom z z mojej ojczyzny , Ameryki , na zrobienie kariery w modelingu . Marzyłam o tym od zawsze i niespodziewanie dostałam szansę .Jestem mega szczęśliwa ! Za trzy dni będę w Waszyngtonie . Zamieszkam w akademiku i zostanę modelką - obiecałam sobie trzymając mocno obydwa kciuki . Kiedy szłam już w stronę domu cała jeszcze drżałam podekscytowana . Z kieszeni płaszcza wyciągnęłam nowego Iphona , którego rano dostałam od rodziców w prezencie . Wybrałam numer do swojej przyjaciółki Mackenzie . Nie mogłam się doczekać , aż będzie dzieliła się szczęściem razem ze mną . Ciekawe jak zareaguje na wieść , że w sobotę zobaczymy się ostatni raz ?
Po trzecim sygnale usłyszałam ciepły głos Macenzie . Była teraz , jak wcześniej powiedziała w u
swojego chłopaka Caleba .
- No i jak ? - wrzasnęła .
- Nie uwierzysz ! Dostałam się ! - wykrzyknęłam jeszcze głośniej , tak , że jakaś pani , która minęła mnie przed chwilą pokiwała głową .
- Mówiłam ci ! - Mackenzie uspokoiła ton .
Już chciałam powiedzieć jej , jakie są moje plany . Jednak zatkało mnie .
- Do zobaczenia jutro .. - jęknęłam i przerwałam połączenie . Moje oczy ujrzały ustawioną tapetę telefonu . Zdjęcie przedstawiało moją siostrę i Mackenzie , kiedy byłyśmy razem u centrum handlowym . Przycisnęłam iphona do piersi i spojrzałam w niebo . ,, Dlaczego moje życie jest aż tak skomplikowane ?! - pomyślałam i przyspieszyłam kroku .
- Gratuluję panno Moore . Wynik był jednogłośny . Zajmie pani miejsce w akademiku w Waszyngtonie - wypowiedział werdykt siwowłosy mężczyzna siedzący w radzie jury .
Serce podeszło mi do gardła . Byłam niesamowicie zdenerwowana , aż dziw , że udało mi się rano wstać z łóżka . Zaraz wam opowiem , jak to ze mną było . Wracając do przesłuchania ...
- Będzie się tam panna uczyła , jednocześnie będzie blisko siedziby modelek Catwalk Models . Akademik zostanie opłacony przez zgromadzenie . Na dzisiaj to już wszystko . Zobaczymy się w Waszyngtonie za trzy dni .
- Za trzy dni ? - wyjąkałam . Nie spodziewałam się , że wyjazd będzie aż tak pośpieszny . No cóż . Skinęłam lekko głową i wyszłam z sali w miejskim Domie Kultury . No to od początku ..
Nazywam się Alison , dla znajomych Ali . Mam dzisiaj 18 - ste urodziny i właśnie sprawiłam sobie najwspanialszy prezent pod słońcem ! Dziś w naszym mieście ,odbyło się przesłuchanie , które umożliwi dwóm dziewczynom z z mojej ojczyzny , Ameryki , na zrobienie kariery w modelingu . Marzyłam o tym od zawsze i niespodziewanie dostałam szansę .Jestem mega szczęśliwa ! Za trzy dni będę w Waszyngtonie . Zamieszkam w akademiku i zostanę modelką - obiecałam sobie trzymając mocno obydwa kciuki . Kiedy szłam już w stronę domu cała jeszcze drżałam podekscytowana . Z kieszeni płaszcza wyciągnęłam nowego Iphona , którego rano dostałam od rodziców w prezencie . Wybrałam numer do swojej przyjaciółki Mackenzie . Nie mogłam się doczekać , aż będzie dzieliła się szczęściem razem ze mną . Ciekawe jak zareaguje na wieść , że w sobotę zobaczymy się ostatni raz ?
Po trzecim sygnale usłyszałam ciepły głos Macenzie . Była teraz , jak wcześniej powiedziała w u
swojego chłopaka Caleba .
- No i jak ? - wrzasnęła .
- Nie uwierzysz ! Dostałam się ! - wykrzyknęłam jeszcze głośniej , tak , że jakaś pani , która minęła mnie przed chwilą pokiwała głową .
- Mówiłam ci ! - Mackenzie uspokoiła ton .
Już chciałam powiedzieć jej , jakie są moje plany . Jednak zatkało mnie .
- Do zobaczenia jutro .. - jęknęłam i przerwałam połączenie . Moje oczy ujrzały ustawioną tapetę telefonu . Zdjęcie przedstawiało moją siostrę i Mackenzie , kiedy byłyśmy razem u centrum handlowym . Przycisnęłam iphona do piersi i spojrzałam w niebo . ,, Dlaczego moje życie jest aż tak skomplikowane ?! - pomyślałam i przyspieszyłam kroku .
***
Drzwi mojego mieszkania były w zasięgu ręki . Wyciągnęłam ją , aby nacisnąć klamkę . Po chwili wycofałam ruch . Jeszcze raz układałam sobie u głowie jak powiem najbliższym , że za trzy dni wyjeżdżam . Jeśli moja dalsza kariera będzie układać się po mojej myśli , mogę wrócić nawet po trzech miesiącach . Przecież zrozumieją , że jadę spełniać marzenia . Weszłam do mieszkania . Ciepły podmuch wiatru rozwiał moje blond - włosy . Nacisnęłam włącznik światła , po czym cały holl rozświetlił się .
- Niespodzianka ! - stanęłam w bezruchu . Stało przede mną około czterdzieści osób , wiwatujących na moją cześć . Na czele Mackenzie z Calebem i Dave . ( Moja siostra bliźniaczka , o której za niedługo również wspomnę ) .
- Wszystkiego najlepszego ty nasza top modelko ! - krzyknęła Mackenzie przytulając się do mnie . W mieszkaniu rozniósł się rytmiczny odgłos piosenki . Większość gości wypiło lampkę Martini i rozeszło się w tanecznym kroku .
- Boże , naprawdę nie musiałyście ! - powiedziałam zbliżając się do przyjaciółki i siostry .
- Otóż , mylisz się . Osiemnastkę ma się tylko raz ! - powiedziała Dave .
- To nasza impreza - dotknęłam ramienia bliźniaczki .
- Może i na taką nie wyglądam , ale niezły ze mnie zarozumialec . Myślałaś , że zapomniałabym o sobie ? - powiedziała i wskazała na szeroką wstęgę wiszącą pomiędzy dwoma ścianami . Napis głosił ; ,, Szczęśliwej osiemnastki Alison & Dafne . ''
- No tak . - odparłam . Całe mieszkanie było wypełnione ludźmi . Przyszła nawet Gladys , szkolna diva . Rozmawiała z Thomasem i Ianem - chłopakami ze szkolnej drużyny lacrosse .
- Jak wy to zrobiłyście , że nie zauważyłam , że coś się świeci ? - zapytałam niedowierzająco .
- Nie czas na pytania . Idź i baw się dobrze ! - Mackenzie pchnęła mnie do przodu i pomachała . Przez tę chwilę , moje zmartwienia odleciały . Strach przed nową szkołą i wyzwaniami w Catwalk Modeles stały się w tej chwili zbędne . Chciałam bawić się tak , aby ta osiemnastka na zawsze pozostała w mojej pamięci .
14.05.2013
Na poczatek , abyście wiedzieli jak to było z Will'em ;)
- Spakuj rzeczy do torby , którą zostawiłem pod twoimi drzwiami . – Will usłyszał srogi głos swojego taty – Wyrób się do szóstej . Później podjadę pod dom i wyjedziemy .
- Gdzie znów się wybieramy ? – zapytał chłopak opierając się o biurko w swoim pokoju .
- Do Waszyngtonu . Tym razem na … stałe . – pan Serg zaniemówił , po czym znów zaczął mówić . – Dostałem , powiedzmy stałą pracę . Nie chciałem mówić ci nic wcześniej . Bądź gotów o szóstej . Pożegnaj się z wszystkimi . Aa , i za jakąś godzinę powinna się zjawić ekipa , która spakuje cały dobytek . – dokończył Serg po czym rozłączył się .
Uczucia jego syna były zmieszane . Kolejna przeprowadzka przyprawiała go o mdłości . Przeprowadzają się średnio co dwa miesiące . Najdłużej zagościli w Polsce , gdzie byli przez ponad trzy miesiace . Will uważał , że praca jego ojca jest beznadziejna . Co z tego , ze wozi się limuzyną i psika najdroższymi perfumami , skoro nie poswięcił ani trochę uwagi na jego wykształcenie ? Will zmieniał szkołę tyle razy , ilekroc jego ojciec dostał nowe zadanie - zwykle setki kilometrów od poprzedniego miejsca zamieszkania . William uczył się zawet w Chinach .
A Serg nigdy nie zapytał go nawet , jak on się z tym czuje . Ciągłe przeprowadzki , podróże , brak edukacji i znajomych , sportu oraz różnego typu zabaw – wszystkiego czego brakowało Willowi . Chłopak nie pamiętał nawet kiedy miał prawdziwego przyjaciela . Był człowiekiem prostym , kompletnie niepodobnym do swojego taty . Nie wdał się w niego nawet w wyglądzie . Licealista miał proste kosci policzowe , lekko zadarty nos , pełne wdzięczności czekoladowe oczy i opadające na czoło kasztanowe włosy . Jego styl był prosty – najlepiej ściagane w łudkach jeansy , koszulka i bluza. Serg był bardzo szczupły i wysoki . Sokoli nos mężczyzny idealnie konponował się z sokolim wzrokiem , który uchwycał nawet najmniejsze szczegóły . Do tego zimny i nieprzyjemny . Siwe wlosy zlewały się ze śnieżnobiałymi zębami , których nie ukazywał prawie w ogóle . Zawsze ubrany w garnitur wydawał się jeszcze bardziej srogi niż to możliwe . W oczach syna był zwykłym politykiem , człowiekiem idealnym , ale tylko do spraw zawodowych . Jako ojciec nie ujawnił jeszcze ani krzty dobroci i współczucia . Nigdy go nie wychowywał , nigdy nie próbował . Willa prowadziła przez zycie jego matka , Susan , która zginęła w wypadku samolotowym . Z Sergiem nie miała nic wspólnego , poza synem . Nie widywali się . Kiedy Will miał dwanaście lat i Susan zginęła , sąd skazał go na ojca . Ponurego przedsiębiorcę , nie widzącego nic poza własnym biurkiem .
William zabrał się do pakowania rzeczy . Miał szczerą nadzieję , że w Waszyngtonie ubłaga ojca do spłacenia miejsca w akademiku . Chciał się od niego uwolnić . Strącił do mniejszej kieszonki paszport i portfel . Ubrania do największej . Pozostałe rzeczy zostawił na swoim miejscu . Zajmą się nimi wynajęci przez ojca sprzatacze . Will wziął zamach . Miał zamiar pożegnać się ze znajomymi . O mało nie zapomniał , że ich tu nie miał . Odczekał jeszcze parę godzin przed komputerem . Kiedy usłyszał dochodzący z podwórza klakson założył na ramie swoją torbę i zatrzasnął drzwi do mieszkania , nie obracając się .
Kiedy zszedł , mężczyzna w czarnym garniturze wziął od niego pakunek . Wprost przed klatka schodową zaparkowała czarna limuzyna . Will wziął głeboki wdech i przewrócił oczami .
,, Super , tato ‘’ – pomyślał. Kiedy siedział już wygodnie zapiety pasem , szyba oddzielająca pierwszy rząd od drugiego opuściła się . Ujrzał siwowłosego mężczyznę , tuz obok niego prowadzącego pojazd .
- Gotowy ? – zapytał ojciec .
- jak zawsze .. – wzdrygnął w odpowiedzi .
- Wiem , że z każdym dniem jesteś coraz bardziej starszy . Ale nie będę znosił twoich dąsów . Jeśli się nie zmienisz , będę zmuszony umieścić cię w akademii . Przykro mi . To trwa zbyt długo – Serg nie spojrzał na syna . Patrzył wprost przed siebie . Kierowca ruszył .
- To dla mnie obojętne . Przecież ciebie i tak nie ma w domu . Co za różnica ? – Will nie był ugięty . Chciał jak nigdy , spełnić wole ojca .
- Jakoś nigdy nie narzekałeś , kiedy dostawałeś kieszonkowe – ojciec nasunął na garbaty nos wąskie okulary .
- No cóż , coś mi się od życia należy – parsknął Will . Nie należał do grona osób , których rozstawia się po kątach . Chłopak przyglądał się w lusterku wstecznym swojemu nowemu kolczykowi . Nie pamiętał dlaczego go zrobił . Stało się to w zeszłym tygodniu , kiedy ojciec wysłał na niego szpiega . Ku niespodziewaniu Serga – zakolegował się z nim . Poszedł potem wraz ze znajomym do klubu , skąd pijani skierowali się do sklepu kosmetycznego . Od tamtej chwili ojciec zaprzestał ze szpiegowaniem go , twierdząc , że tego chłopaka nie da się ujażmic , natomiast Will ma w uchu czarną kulkę .
- Uważaj z kim mówisz – ojciec odwrócił się w jego stronę .
- Tato , nie zamierzam się znów kłócić . Dość wyraźnie odbieram to , że jestem ciężarem . Ale jestem już pełnoletni . Mogę się od ciebie uwolnić .
- Może i nie jestem najlepszym ojcem . Ale kocham cię . I to co powiedziałeś , było najgorszym , co mogłem usłyszeć .Dlatego dbając o ciebie proszę o wyjście z samochodu . – Serg wskazał na drzwi . Will zaśmiał się .
- Co ty mówisz ? !
- Dbam o twoją sprawność fizyczną . Podobno w akademiku jest wysoki poziom wu-efu . Poza tym , nie chce powiedzieć kilku słów za dużo – Serg pokazał kierowcy , żeby otworzył drzwi . Ten wykonał polecenie . – Masz – ojciec wyciągnął karteczkę i zaczął pisać – Dojdź do jakiegoś najbliższego przystanku , potem pociągiem dojedź do tego lotniska . – podał świstek synowi .
- Skąd wiesz , że akurat będzie przejeżdżał autobus w tym kierunku ? – Will ponownie parsknął .
- Mimo , iż wychowywała cię matka , bardzo dobrze cię znam . Przygotowałem się . Nie pierwszy raz zachodzisz mi za skórę – Serg spojrzał na zegarek - Kolejny autobus masz za pół godziny . Lepiej się pośpiesz . Ile to kilometrów , do najbliższego przystanku ? – zwrócił się do kierowcy .
- Cztery , może pięć . – odpowiedział .
- Widzisz , złapiesz kondycję .Zawsze narzekałeś , że masz mało czasu na sport . A teraz jest , jak znalazł ! No , idź już . Spotkamy się za lotnisku . Znajdziesz mnie w kafeterii . Co ci zamówić , żebyś nie musiał czekać jak przyjdziesz ? – ojciec zażartował , ale jego twarz nie zmieniła kształtu . Dalej był ponury .
- Kawę poproszę – Rzucił William i trzasnął drzwiami .
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























