14.05.2013

Na poczatek , abyście wiedzieli jak to było z Will'em ;)



 

- Spakuj rzeczy do torby , którą zostawiłem pod twoimi drzwiami . – Will usłyszał srogi głos swojego taty – Wyrób się do szóstej . Później podjadę pod dom i wyjedziemy .

- Gdzie znów się wybieramy ? – zapytał chłopak opierając się o biurko w swoim pokoju .

- Do Waszyngtonu . Tym razem na … stałe . – pan Serg zaniemówił , po czym znów zaczął mówić . – Dostałem , powiedzmy stałą pracę . Nie chciałem mówić ci nic wcześniej . Bądź gotów  o szóstej . Pożegnaj się z wszystkimi . Aa , i za jakąś godzinę powinna się zjawić ekipa , która spakuje cały dobytek . – dokończył Serg po czym rozłączył się .

Uczucia jego syna były zmieszane . Kolejna przeprowadzka przyprawiała go o mdłości . Przeprowadzają się średnio co dwa miesiące . Najdłużej zagościli w Polsce , gdzie byli przez ponad trzy miesiace . Will uważał , że praca jego ojca jest beznadziejna . Co z tego , ze wozi się limuzyną i psika najdroższymi perfumami , skoro nie poswięcił ani trochę uwagi na jego wykształcenie  ? Will zmieniał szkołę tyle razy , ilekroc jego ojciec dostał nowe zadanie  - zwykle setki kilometrów od poprzedniego miejsca zamieszkania . William uczył się zawet w Chinach .

  A Serg nigdy nie zapytał go nawet , jak on się z tym czuje . Ciągłe przeprowadzki , podróże , brak edukacji i znajomych , sportu oraz różnego typu zabaw – wszystkiego czego brakowało Willowi . Chłopak nie pamiętał nawet kiedy miał prawdziwego przyjaciela . Był człowiekiem prostym , kompletnie niepodobnym do swojego taty . Nie wdał się w niego nawet w wyglądzie . Licealista miał proste kosci policzowe , lekko zadarty nos , pełne wdzięczności czekoladowe oczy i opadające na czoło kasztanowe włosy . Jego styl był prosty – najlepiej ściagane w łudkach jeansy , koszulka i bluza. Serg był bardzo szczupły i wysoki . Sokoli nos mężczyzny idealnie konponował się z sokolim wzrokiem , który uchwycał nawet najmniejsze szczegóły . Do tego zimny i nieprzyjemny . Siwe wlosy zlewały się ze śnieżnobiałymi zębami , których nie ukazywał prawie w ogóle . Zawsze ubrany w garnitur wydawał się jeszcze bardziej srogi niż to możliwe . W oczach syna był zwykłym politykiem , człowiekiem idealnym , ale tylko do spraw zawodowych . Jako ojciec nie ujawnił jeszcze ani krzty dobroci i współczucia . Nigdy go nie wychowywał , nigdy nie próbował . Willa prowadziła przez zycie jego matka , Susan , która zginęła w wypadku samolotowym . Z Sergiem nie miała nic wspólnego , poza synem . Nie widywali się . Kiedy Will miał dwanaście lat i Susan zginęła , sąd skazał go na ojca . Ponurego przedsiębiorcę  , nie widzącego nic poza własnym biurkiem .

William zabrał się do pakowania rzeczy . Miał szczerą nadzieję , że w Waszyngtonie ubłaga ojca do spłacenia miejsca w akademiku . Chciał się od niego uwolnić . Strącił do mniejszej kieszonki paszport i portfel . Ubrania do największej . Pozostałe rzeczy zostawił na swoim miejscu . Zajmą się nimi wynajęci przez ojca sprzatacze . Will wziął zamach . Miał zamiar pożegnać się ze znajomymi . O mało nie zapomniał , że ich tu nie miał . Odczekał jeszcze parę godzin przed komputerem . Kiedy usłyszał dochodzący z podwórza klakson założył na ramie swoją torbę i zatrzasnął drzwi do mieszkania , nie obracając się .

Kiedy zszedł , mężczyzna w czarnym garniturze wziął od niego pakunek . Wprost przed klatka schodową zaparkowała czarna limuzyna . Will wziął głeboki wdech i przewrócił oczami . 

,, Super , tato ‘’ – pomyślał. Kiedy siedział już wygodnie zapiety pasem , szyba oddzielająca pierwszy rząd od drugiego opuściła się . Ujrzał siwowłosego mężczyznę , tuz obok niego prowadzącego pojazd .

- Gotowy ? – zapytał ojciec .

- jak zawsze .. – wzdrygnął w odpowiedzi .

- Wiem , że z każdym dniem jesteś coraz bardziej starszy . Ale nie będę znosił twoich dąsów . Jeśli się nie zmienisz , będę zmuszony umieścić cię w akademii . Przykro mi . To trwa zbyt długo – Serg nie spojrzał na syna . Patrzył wprost przed siebie . Kierowca ruszył .

- To dla mnie obojętne . Przecież ciebie i tak nie ma w domu . Co za różnica ? – Will nie był ugięty . Chciał jak nigdy , spełnić wole ojca .

- Jakoś nigdy nie narzekałeś , kiedy dostawałeś kieszonkowe – ojciec nasunął na garbaty nos wąskie okulary .

- No cóż , coś mi się od życia należy – parsknął Will . Nie należał do grona osób , których rozstawia się po kątach . Chłopak przyglądał się w lusterku wstecznym swojemu nowemu kolczykowi . Nie pamiętał dlaczego go zrobił . Stało się to w zeszłym tygodniu , kiedy ojciec wysłał na niego szpiega . Ku niespodziewaniu Serga – zakolegował się z nim . Poszedł potem wraz ze znajomym do klubu , skąd pijani skierowali się do sklepu kosmetycznego . Od tamtej chwili ojciec zaprzestał ze szpiegowaniem go , twierdząc , że tego chłopaka nie da się ujażmic , natomiast Will ma w uchu czarną kulkę .

- Uważaj z kim mówisz – ojciec odwrócił się w jego stronę .

- Tato , nie zamierzam się znów kłócić . Dość wyraźnie odbieram to , że jestem ciężarem . Ale jestem już pełnoletni . Mogę się od ciebie uwolnić .

- Może i nie jestem najlepszym ojcem . Ale kocham cię  . I to co powiedziałeś , było najgorszym , co mogłem usłyszeć .Dlatego dbając o ciebie proszę o wyjście z samochodu . – Serg wskazał na drzwi . Will zaśmiał się .

- Co ty mówisz ? !

- Dbam o twoją sprawność fizyczną . Podobno w akademiku jest wysoki poziom wu-efu . Poza tym , nie chce powiedzieć kilku słów za dużo – Serg pokazał kierowcy , żeby otworzył drzwi . Ten wykonał polecenie . – Masz – ojciec wyciągnął karteczkę i zaczął pisaćDojdź do jakiegoś najbliższego przystanku , potem pociągiem dojedź do tego lotniska . – podał świstek synowi .

- Skąd wiesz , że akurat będzie przejeżdżał autobus w tym kierunku ? – Will ponownie parsknął .

- Mimo , iż wychowywała cię matka , bardzo dobrze cię znam . Przygotowałem się . Nie pierwszy raz zachodzisz mi za skórę  – Serg spojrzał na zegarek - Kolejny autobus masz za pół godziny . Lepiej się pośpiesz . Ile to kilometrów , do najbliższego przystanku ? – zwrócił się do kierowcy .

- Cztery  , może pięć . – odpowiedział .

- Widzisz , złapiesz kondycję .Zawsze narzekałeś , że masz mało czasu na sport . A teraz jest , jak znalazł !  No , idź już . Spotkamy się za lotnisku . Znajdziesz mnie w kafeterii . Co ci zamówić , żebyś nie musiał czekać jak przyjdziesz ? – ojciec zażartował , ale jego twarz nie zmieniła kształtu . Dalej był ponury .

- Kawę poproszę – Rzucił William i trzasnął drzwiami .

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz