Na poczatek , abyście wiedzieli jak to było z Will'em ;)
- Spakuj
rzeczy do torby , którą zostawiłem pod twoimi drzwiami . – Will usłyszał srogi
głos swojego taty – Wyrób się do szóstej . Później podjadę pod dom i wyjedziemy
.
- Gdzie znów
się wybieramy ? – zapytał chłopak opierając się o biurko w swoim pokoju .
- Do
Waszyngtonu . Tym razem na … stałe . – pan Serg zaniemówił , po czym znów
zaczął mówić . – Dostałem , powiedzmy stałą pracę . Nie chciałem mówić ci nic
wcześniej .
Bądź gotów o szóstej . Pożegnaj się z wszystkimi . Aa , i za jakąś godzinę powinna się zjawić ekipa , która spakuje cały dobytek . – dokończył Serg po czym rozłączył
się .
Uczucia jego
syna były zmieszane . Kolejna przeprowadzka przyprawiała go o mdłości .
Przeprowadzają się średnio co dwa miesiące . Najdłużej zagościli w Polsce , gdzie byli przez ponad trzy miesiace . Will
uważał , że praca jego ojca jest beznadziejna . Co z tego , ze wozi się
limuzyną i psika najdroższymi perfumami , skoro nie poswięcił ani trochę uwagi
na jego wykształcenie ? Will zmieniał szkołę tyle razy , ilekroc jego
ojciec dostał nowe zadanie - zwykle
setki kilometrów od poprzedniego miejsca zamieszkania . William uczył się zawet
w Chinach .
A Serg nigdy nie zapytał go nawet ,
jak on się z tym czuje . Ciągłe przeprowadzki , podróże , brak edukacji i
znajomych , sportu oraz różnego typu zabaw – wszystkiego czego brakowało
Willowi . Chłopak nie pamiętał nawet kiedy miał prawdziwego przyjaciela . Był
człowiekiem prostym , kompletnie niepodobnym do swojego taty . Nie wdał się w
niego nawet w wyglądzie . Licealista miał proste kosci policzowe , lekko
zadarty nos , pełne wdzięczności czekoladowe oczy i opadające na czoło
kasztanowe włosy . Jego styl był prosty – najlepiej ściagane w łudkach jeansy ,
koszulka i bluza. Serg był bardzo szczupły i wysoki . Sokoli
nos mężczyzny idealnie konponował się z sokolim wzrokiem , który uchwycał nawet
najmniejsze szczegóły . Do tego zimny i nieprzyjemny . Siwe wlosy zlewały się ze
śnieżnobiałymi zębami , których nie ukazywał prawie w ogóle . Zawsze ubrany w
garnitur wydawał się jeszcze bardziej srogi niż to możliwe . W oczach syna był
zwykłym politykiem , człowiekiem idealnym , ale tylko do spraw zawodowych .
Jako ojciec nie ujawnił jeszcze ani krzty dobroci i współczucia . Nigdy go nie
wychowywał , nigdy nie próbował . Willa prowadziła przez zycie jego matka ,
Susan , która zginęła w wypadku samolotowym . Z Sergiem nie miała nic wspólnego
, poza synem . Nie widywali się . Kiedy Will miał dwanaście lat i Susan zginęła
, sąd skazał go na ojca . Ponurego przedsiębiorcę , nie widzącego nic poza własnym biurkiem .
William zabrał się do
pakowania rzeczy . Miał szczerą nadzieję , że w Waszyngtonie ubłaga ojca do
spłacenia miejsca w akademiku . Chciał się od niego uwolnić . Strącił do
mniejszej kieszonki paszport i portfel . Ubrania do największej . Pozostałe
rzeczy zostawił na swoim miejscu . Zajmą się nimi wynajęci przez ojca
sprzatacze . Will wziął zamach . Miał zamiar pożegnać się ze znajomymi . O mało
nie zapomniał , że ich tu nie miał . Odczekał jeszcze parę godzin przed
komputerem . Kiedy usłyszał dochodzący z podwórza klakson założył na ramie
swoją torbę i zatrzasnął drzwi do mieszkania , nie obracając się .
Kiedy zszedł
, mężczyzna w czarnym garniturze wziął od niego pakunek . Wprost przed klatka
schodową zaparkowała czarna limuzyna . Will wziął głeboki wdech i przewrócił
oczami .
,, Super , tato ‘’ – pomyślał. Kiedy siedział już wygodnie zapiety
pasem , szyba oddzielająca pierwszy rząd od drugiego opuściła się . Ujrzał
siwowłosego mężczyznę , tuz obok niego prowadzącego pojazd .
- Gotowy ? –
zapytał ojciec .
- jak zawsze
.. – wzdrygnął w odpowiedzi .
- Wiem , że
z każdym dniem jesteś coraz bardziej starszy . Ale nie będę znosił twoich dąsów
. Jeśli się nie zmienisz , będę zmuszony umieścić cię w akademii . Przykro mi .
To trwa zbyt długo – Serg nie spojrzał na syna . Patrzył wprost przed siebie .
Kierowca ruszył .
- To dla
mnie obojętne . Przecież ciebie i tak nie ma w domu . Co za różnica ? – Will
nie był ugięty . Chciał jak nigdy , spełnić wole ojca .
- Jakoś
nigdy nie narzekałeś , kiedy dostawałeś kieszonkowe – ojciec nasunął na garbaty
nos wąskie okulary .
- No cóż ,
coś mi się od życia należy – parsknął Will . Nie należał do grona osób ,
których rozstawia się po kątach . Chłopak przyglądał się w lusterku wstecznym
swojemu nowemu kolczykowi . Nie pamiętał dlaczego go zrobił . Stało się to w
zeszłym tygodniu , kiedy ojciec wysłał na niego szpiega . Ku niespodziewaniu
Serga – zakolegował się z nim . Poszedł potem wraz ze znajomym do klubu , skąd
pijani skierowali się do sklepu kosmetycznego . Od tamtej chwili ojciec
zaprzestał ze szpiegowaniem go , twierdząc , że tego chłopaka nie da się
ujażmic , natomiast Will ma w uchu czarną kulkę .
- Uważaj z
kim mówisz – ojciec odwrócił się w jego stronę .
- Tato , nie
zamierzam się znów kłócić . Dość wyraźnie odbieram to , że jestem ciężarem . Ale jestem już pełnoletni . Mogę się od ciebie uwolnić .
- Może i nie jestem najlepszym ojcem . Ale kocham cię . I to co powiedziałeś , było najgorszym , co mogłem usłyszeć .Dlatego dbając o ciebie proszę o wyjście z
samochodu . – Serg wskazał na drzwi . Will zaśmiał się .
- Co ty
mówisz ? !
- Dbam o
twoją sprawność fizyczną . Podobno w akademiku jest wysoki poziom wu-efu . Poza tym , nie chce powiedzieć kilku słów za dużo –
Serg pokazał kierowcy , żeby otworzył drzwi . Ten wykonał polecenie . – Masz –
ojciec wyciągnął karteczkę i zaczął pisać – Dojdź do jakiegoś najbliższego
przystanku , potem pociągiem dojedź do tego lotniska . – podał świstek synowi .
- Skąd wiesz
, że akurat będzie przejeżdżał autobus w tym kierunku ? – Will ponownie
parsknął .
- Mimo , iż
wychowywała cię matka , bardzo dobrze cię znam . Przygotowałem się . Nie pierwszy raz zachodzisz mi za skórę – Serg
spojrzał na zegarek - Kolejny autobus masz za pół godziny . Lepiej się pośpiesz .
Ile to kilometrów , do najbliższego przystanku ? – zwrócił się do kierowcy .
-
Cztery , może pięć . – odpowiedział .
- Widzisz ,
złapiesz kondycję .Zawsze narzekałeś , że masz mało czasu na sport . A teraz
jest , jak znalazł ! No , idź już .
Spotkamy się za lotnisku . Znajdziesz mnie w kafeterii . Co ci zamówić , żebyś
nie musiał czekać jak przyjdziesz ? – ojciec zażartował , ale jego twarz nie
zmieniła kształtu . Dalej był ponury .
- Kawę
poproszę – Rzucił William i trzasnął drzwiami .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz