Przed spotkaniem z nową menadżerką wstąpiłam na mała kawę . Popijając ja małymi łykami pisałam esemesa do Mackenzie . Wysłałam zdjęcie Jessici , opisałam spotkanie z dyrektorem i dzisiejszy poranny telefon z siedziby . Do kawiarni weszło kilka osób . Spojrzałam przelotnie na tłum . Zaraz , zaraz .... Nie , nie myliłam się ! Wraz z gromadą ludzi do kasy podszedł chłopak , na którego niezdarnie wylałam colę . Wyglądał dziś znacznie lepiej . Ogolił się . Bez wahania podeszłam do niego .
- Kogo ja widzę .. - zaczęłam .
- O ! Tak właśnie myślałem , że się spotkamy . - uśmiech zagościł na jego pięknej twarzy .
- Dosiądziesz się ? - zapytałam wskazując na stolik .
Zgodził się . Tak znów zaczęliśmy gadać i gadać .na jaw wyszły nowe historie , które opowiadaliśmy sobie nawzajem . Był mi coraz bliższy , chociaż miałam przeczucie , że znam go bardzo dobrze . Nagle coś obiło mi się o uszy ..
- Twoje imię kojarzy mi się z bohaterką pewniej książki . Nazywała się Somalia .Wtedy twoje brzmiałoby Somali lub Somalison . . Nie wiem , dlaczego tak jest .. - wypił łyk zamówionego ponczu .
- Zaraz .. co powiedziałeś ? - położyłam na stół dotąd uniesioną filiżankę kawy .
- Przepraszam , uraziłem cię ? - zaniepokoił się .
- Nie , tylko przypomniała mi się pewna rzecz z dzieciństwa . Kolega mnie tak nazywał . Nigdy .. tego nie lubiłam . - spochmurniałam .
Dawno temu , przyjaźniłam się z takim chłopcem . Był w moim wieku . Bardzo go lubiłam , nawet ... chyba bardziej niż mi się wydawało . Wymyślił tę ksywę i nazywał mnie tak do końca naszej znajomości . Kiedy mieliśmy ... tak - osiem lat - wyjechał . Jak mu było ... W.. Wolter ? Nie ... BOŻE . On nazywał się ... Spojrzałam w lśniące oczy siedzącego naprzeciwko chłopaka . Wcześniej nie zauważyła tego znajomego błysku ..
- Mówiłeś , że mieszkałeś w Waszyngtonie ? - rzuciłam . Nie chciałam zaczynać pochopnie .
- Taak .. - spojrzał na mnie wyczekująco .
- Jesteś William Harris ? - wybuchnęłam , ale zachowałam resztkę godności się wstając od stołu . Byłam zszokowana . A Will patrzył na mnie , jakbym była aniołem . Chyba mnie nie pamiętał . - Ja jestem Ali ..
- Wiem , jak się nazywasz. - przerwał .
- Nie rozumiesz ? Jestem Ali Moore .
Zamilkł .
- Teraz rozumiem , skąd znam ten piękny uśmiech ! - klasnął w dłonie .
- Tak długo się nie widzieliśmy . Trudno uwierzyć , że znowu skierowano nas na ta samą drogę . - Spojrzałam na zegarek . - O matko , jestem spóźniona ! - wstałam od stołu . Will też spojrzał na zegarek .
- Też się zasiedziałem ... - był spanikowany .
- jestem umówiony w C.C.M ( czyt . Si . Si . Em )- powiedzieliśmy jednocześnie .
Byłam zbyt zdyszana , żeby zapytać , co ma na myśli . Jest modelem ?Postanowiłam , że później dowiem sie o co chodzi . Teraz muszę dobiec na czas ! Mam cztery minuty do rozpoczęcia spotkania z menadżerką i dyrektorką C . M . !
P.S Powinnam się zgłosić do konkursu profesjonalnego biegania w szpilkach !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz