Już po spotkaniu . Spóźniłam się tylko pięć minut . Gdy menadżerka zobaczyła w mojej ręce urwaną szpilkę , zaśmiała się . No cóż . Nie ma to jak pierwsze dobre wrażenie . Spotkanie ... ja bym tego tak nie nazwała . Menadżerka , prosta kobieta o dużym biuście dała mi kartę z datami sesji . I na tym koniec . A nie , przepraszam . Zamieniłyśmy jeszcze dwa zdania bo GDZIEŚ SIĘ ŚPIESZYŁA . O mało co nie podbiegłam do niej , każąc odkupić moje zepsute buty . Ja jedna mam tu trochę kultury . Kiedy spotkanie się skończyło zmierzałam do akademiku . Jednak miałam na tyle szczęscia , że równo ze mną wyszedł odnaleziony przyjaciel - William .
- O , właśnie chciałem iść za tobą do akademiku .- powiedział , skręcając w moją stronę . Tak się składało , że opowiedziałam mu dużo o sobie .
- Też chciałem z tobą porozmawiać .
- Nie mówiłaś , że będziesz się tutaj szkolic .
- Nie mówiłeś , że będziesz tu pracował jako fotograf . - zarzuciłam przynętę . Kiedy w pośpiechu dotarliśmy na miejsce , był zawołany do sali -" Pan William Harris staż fotograficzny "
- Najwyraźniej bardzo mało o sobie wiemy . - dodał , jakby w smutku. - To trochę dziwne , że znów się spotkalismy . Ale może to jakiś znak ? Może jesteśmy sobie przeznaczeni ? - palnął . Spojrzałam na niego niepewna - To znaczy nie w tym sensie . Chodzi o przyjaźń .
- Masz rację . - odpowiedziałam , chociaż ten chłopak budził we mnie wiele emocji . Może nie potrzebnie tak na niego spojrzałam ? Zaraz , zaraz . Czyżbym coś sugerowała ?
Dla poprawienia humoru wklejam swoją sweet - fotkę ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz