- A pamiętasz tę Laurę Montes , która rozdawała nam cukierki , żebyśmy ją lubili ? - Will zaśmiał się głosno .
- Chyba coś kojarzę - Zabrał mnie na spacer , zaraz po tym , jak zawaliłam sesję .
Był cudowny , wyrozumiały i współczujący . Pocieszał mnie . Mówił , że będę świetną modelką i będzie chodził ze swoją rodziną na moje pokazy mody .
Kiedy wypowiedział to zdanie poczułam ukłucie w sercu . Czyżby sugerował , że ma jakąś dziewczynę ? Może planuje już z nią życie ? Nie mogłam wytrzymać . Muszę go o to spytać .
- Wiesz , widujemy się już jakiś czas . Do tej pory rozmawialiśmy o dzieciństwie , o tym co było . A chciałabym wiedzieć co dzieje się teraz .
- Teraz ? No cóż . Będę mieszkał w akademiku na tamtej ulicy . - wskazał w stronę drogi , prowadzącej do wybudowanego z czerwonej cegły gmachu . Kompletnie straciłam głowę i wycofałam wcześniejsze pytanie .
- Będziesz tam chodził ? - zdziwiłam się i zarazem ucieszyłam .
- Zgadza się .
- Ja też . Zapisałam się kilka dni temu .
Popatrzyliśmy się na siebie znacząco . Czyżby wiedział , że BARDZO GO LUBIĘ ?
A , no i zdjęcie oczywiście . Pokazał mi je na telefonie . Jest .... piękny .;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz